Artykuły

Jakim rodzicem jestem?

    Zapewne wielu rodziców nieraz zadaje sobie pytanie: „jakim rodzicem jestem dla mojego dziecka?” a nawet pojawia się pytanie o to„czy jestem dobrym rodzicem?”.

Wychowywanie dzieci to proces. Nieraz jest on pełen pozytywnych emocji, radości, innym razem wywołuje uczucia smutku, lęku, a nawet złości. Obecność tych wszystkich emocji w wychowaniu to rzecz normatywna. Każdy rodzic czasem bywa radosny, czasem złości się na swoje dziecko lub o nie martwi. Nie jest to powód do niepokoju, dopóki nie zaczynamy przejawiać tzw. nieprawidłowych postaw rodzicielskich, opisanych poniżej.

Warto czasem zastanowić się, jakie zachowania przejawiamy w stosunku do dziecka, po to, by wychować je na dojrzałego człowieka. Z drugiej strony nie należy zadręczać się wspomnieniami niepowodzeń wychowawczych i sytuacji, w których w naszej ocenie postąpiliśmy niewłaściwie, ponieważ czasu nie cofniemy, a rozpamiętywanie może tylko wpędzić nas w poczucie winy.

  1. Ziemska wskazuje na najważniejsze postawy rodzicielskie i dzieli je ze względu na prawidłowość.

Wg niej postawy prawidłowe to postawa akceptacji, współdziałania z dzieckiem, rozumnej swobody oraz uznania praw dziecka.

Rodzic akceptujący swoje dziecko, to rodzic przyjmujący je takim jakim rzeczywiście ono jest, bez względu na jego ograniczenia (fizyczne, intelektualne) oraz usposobienie. Jest to postawa otwartości serca. Takie dziecko jest szczęśliwe, odważne, usłużne i miłe.

Rodzic współdziałający z dzieckiem to rodzic zainteresowany sprawami dziecka np. jego opinią, zabawami, które dziecko przejawia. Taki rodzic angażuje też swoje dziecko w sprawy rodziny (dostosowuje do wieku i możliwości). Dziecko czuje się z takim rodzicem dobrze, jest ufne, wytrwałe w działaniu.

Rodzic przejawiający postawę rozumnej swobody pozwala dziecku na wolność i niezależność, która zwiększa się wraz z wiekiem dziecka, jednocześnie zachowuje swój autorytet. Oczywiście swoboda musi być dostosowana do wieku. Takie dziecko jest samodzielne i czuje, że rodzice mają do niego zaufanie.

Rodzic uznający prawa dziecka w rodzinie traktuje je jako równe – bez niedoceniania oraz przeceniania. Takie dziecko czuje się dobrze, jest lojalne i solidarne w stosunku do innych członków rodziny.

Postawy niewłaściwe, to postawy przeciwne to postaw w.w. A więc będą to: dla postawy akceptacji – postawa odtrącenia, dla współdziałania- unikanie, dla rozumnej swobody – nadmierna ochrona, dla uznania praw- nadmierne wymagania, zmuszanie lub ciągłe korygowanie.

Rodzic unikający jest uczuciowo obojętny. Taki rodzic nie interesuje się dzieckiem, nie współdziała z nim, bywa nieodpowiedzialny. Czasem jego kariera zawodowa lub inne sprawy staje się ważniejsza niż dziecko. Zdarza się, że kupuje dziecku prezenty by zatuszować brak zainteresowania jego sprawami. Dziecko bez oparcia i kontroli jest narażone na niebezpieczeństwa- np. alkoholizm, narkomanię itp.

Rodzic odtrącający jest zdystansowany uczuciowo oraz dominujący. Jest to postawa bardziej niekorzystna niż unikanie. Taki rodzic wymaga żelaznej dyscypliny, wydaje rozkazy, stosuje surowe kary za małe przewinienia. Nie zauważa osiągnięć dziecka. Takie dziecko zaczyna zachowywać się agresywnie. Może kłamać, kraść, jest nieposłuszne. Jest to spowodowane postrzeganiem rodziców jako wrogich i zagrażających mu.

Rodzic nadmiernie wymagający jest zbyt skoncentrowany na dziecku oraz zbyt dominujący. Zmusza dziecko do dostosowania się do idealnego wzorca, bez zwracania uwagi na indywidualne predyspozycje dziecka i charakter. Gdy wymagania stają się zbyt wygórowane dziecko zaczyna myśleć, że jest bezwartościowe. Staje się nerwowe, nadpobudliwe, zamyka się w sobie i nie wierzy we własne możliwości.

Rodzic nadmiernie ochraniający dziecko również za bardzo się na nim koncentruje, ale w tej postawie uważa je za wzór doskonałości. Takie dziecko panuje nad całą rodziną. Staje się niesamodzielne. Jego dojrzałość społeczna jest opóźniona. Dziecko jest niezaradne i nie ma hamulców przed szkodliwymi działaniami.

Oczywiście dziecko nie jest wychowywane tylko i wyłącznie przez rodziców. Wpływ na to, jakim człowiekiem będzie w przyszłości ma szereg innych czynników, np. środowisko w jakim przebywa, grupa rówieśnicza, nauczyciele itp.

Należy jednak pamiętać o tym, że rodzice i ich postawy mają wpływ na rozwój dziecka, warto więc pracować nad tym, by te postawy były prawidłowe, a w przypadku trudności wychowawczych zgłosić się po poradę do specjalisty.

Psycholog

Katarzyna Przybyła

Literatura:

  1. Ziemska M. „Postawy rodzicielskie” WP Warszawa 1973
  2. Ziemska M. (red.) „Rodzina i dziecko” PWN Warszawa 1986
  3. Ziemska M. , Kwak A. „Funkcjonowanie rodziny a problemy profilaktyki społecznej i resocjalizacji”. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1982

 

 

Jak mam motywować moje dziecko?

 

    Wielu z Was pewnie nieraz zastanawiało się co zrobić, żeby wasze dziecko było bardziej zmotywowane do pracy, nauki, wykonywania próśb rodziców, nauczycieli, poleceń. Słowo, które przychodzi na myśl jako odpowiedź na pytanie o motywowanie dziecka to konsekwencja. Niestety niejednokrotnie utożsamiane to bywa błędnie z karą, przykrością.

     Czy rzeczywiście karanie jest dobrym sposobem na zachęcenie dziecka (i nie tylko) do pracy, wysiłku i posłuszeństwa? Joanna Białogłowy z Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Skierniewicach opisała negatywne konsekwencje kar dla rozwoju dziecka. Psycholog wymienia wśród najważniejszych m.in. wyrządzenie krzywdy swojemu dziecku (w przypadku kar fizycznych), uczenie dziecka agresji, obniżenie samooceny dziecka. Kara uczy też dziecko kłamania – żeby jej uniknąć musi zacząć kłamać, wzmaga w dziecku chęć zemsty i niechęć do osoby, która je ukarała. Kolejnym skutkiem negatywnym jest fakt, że dziecko karane staje się z czasem niewrażliwe na inne metody wychowawcze. Karanie nie oznacza, że dziecko nie „poprawi” swojego zachowania- może to zrobić, ale przeważnie bez zrozumienia, dlaczego oczekiwało się od niego zmiany zachowania, a ze strachu przed kolejną karą. Wreszcie karanie pokazuje bezsilność rodzica, a co się z tym wiąże – traci on szacunek i autorytet w oczach dziecka.

      Wyżej wymienione negatywne konsekwencje nie dotyczą tylko kar cielesnych, ale także innych, np. agresji słownej, krzyku, odbierania przywilejów, nagan słownych, straszenia czy odbierania uwagi rodzica (np. milczenie).

       Skoro kary nie są dobrą metodą wychowawczą, to jak zmotywować dziecko do zmiany zachowania? Jest to temat rzeka, skupimy się w tym artykule na tym, w jaki sposób możemy wzbudzić motywację poprzez umiejętne stosowanie pochwał.

       Dlaczego umiejętne? Otóż nie każde: „brawo, super, jesteś doskonały” będzie pochwałą motywującą dziecko do wysiłku.

       Zanim opiszę w jaki sposób można zastosować skutecznie pochwałę, odpowiedzmy sobie na pytanie, co zauważam dobrego w zachowaniu mojego dziecka. Jeżeli masz problem z odpowiedzią i wymienieniem choćby trzech pozytywnych cech, to trzeba nad tym popracować i otworzyć szerzej oczy, w przeciwnym razie cały wysiłek chwalenia pójdzie na marne.

        Faber i Mazlish (2001) opisali, w jaki sposób należy chwalić dziecko. Przede wszystkim twierdzą, że pochwałę należy dostosować do wieku i poziomu rozumienia. Dalej mówią, żeby w pochwale unikać ukrytej poprzedniej słabości dziecka, np. „trudno uwierzyć, że zaliczyłeś kurs, ale dałeś radę”. Nie należy być zbyt entuzjastycznym, ponieważ sprawi to wrażenie sztuczności, a co gorsze – spowoduje, że dziecko pomyśli o Tobie, że to ty chcesz czegoś bardziej niż ono samo (np. wielokrotne powtarzanie, „ale jesteś wspaniałym pianistą”). Będzie to też dla niego presja. Wreszcie piszą, żeby nie stosować pochwał nadmiernie często, ale selektywnie, bo selektywne pochwały są po prostu skuteczniejsze niż te stosowane za każdym razem.

       A teraz skupmy się na konkrecie, czyli tym, w jaki sposób pochwałę w ogóle zbudować.

Faber i Mazlish (2001,s. 198) wymieniają trzy elementy pochwały. Najpierw zalecają opisanie tego, co widzisz. Możesz powiedzieć np. „ale pięknie uporządkowane książki na półce”. Potem zalecają opisanie twoich uczuć np. „Przyjemnie jest przebywać w takim pokoju”. Wreszcie proponują podsumowanie zachowania dziecka: np. „uporządkowałeś zeszyty i książki, to się nazywa porządek”.

       A więc – do dzieła. Na koniec proponuję krótkie ćwiczenie. Ołówek i kartka w dłoń. Spróbuj pochwalić swoje dziecko za jedną rzecz, które zrobiło w dniu dzisiejszym wg schematu przedstawionego powyżej. Opisz, co widzisz – „ale pięknie uporządkowane na półce zabawki”. Opisz, co czujesz – „Przyjemnie patrzeć na tak sprzątnięty pokój”. Na koniec podsumuj zachowanie dziecka: „Po zakończonej zabawie posprzątałeś wszystkie zabawki do pudełek i do szafy. To się nazywa pracowitość i wytrwałość”. 

 

                                                                                                              Psycholog

                                                                                                              Katarzyna Przybyła

 

 

Literatura:

  1. Faber, A., Mazlish, E. (2001): „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”.
  2. Faber, A., Mazlish, E. (2009). „Wyzwoleni rodzice. Wyzwolone dzieci. Twoja droga do szczęśliwej rodziny”.
  3. Białogłowy, J. – opracowanie Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna w Skierniewicach
  4. Rosińska – Włodarczyk, J. (2014)- opracowanie: /psychologszkolny.pl/